Kilka tygodni z życia rudych włosów

Niestety, nie jestem w stanie pisać regularnie, ponieważ zbliżająca się seria sprawdzianów na studiach odciąga mnie od dodatkowej czynności, którą jest prowadzenie bloga. A pierwszy rok najgorszym rokiem, więc trzeba zapierać się rękoma i nogami aby trzymać poziom. Troszkę żałuję, że nie poszłam na coś związanego z kosmetologią, a wybrałam kierunek typowo techniczny, wtedy moja pasja uzupełniałaby się z edukacją. Może pomyślę o takim kierunku w niedalekiej przyszłości. Podobno gorszy specjalista od człowieka wszechstronnie uzdolnionego.

Mimo braku czasu nadal tkwię we włosomaniactwie, co trochę w ramach testu dokupuję coś nowego. Powinnam pisać recenzję, ale powyższe trochę mi to uniemożliwia.

Kilka dni temu doczekałam się nowego szamponu i wcierki. Już jakiś czas temu chciałam wypróbować sławny szampon Fitomedu z mydlnicą lekarską, a ponieważ nie było go w aptekach, to zdecydowałam się na inny. Teraz, mimo że mam jeszcze sporo wcześniej zakupionego, to i tak do kolekcji dodałam Szampon do włosów koloryzowanych z rumiankiem i słonecznikiem. Dlaczego wybrałam ten, zamiast sławnej wersji do włosów suchych i normalnych? Bo składnikowo wyglądają podobnie, a wersja z rumiankiem i słonecznikiem przeznaczona jest do włosów farbowanych i zawiera dodatkowo całkiem przyjemny składnik Polyquaternium-7, który działa zmiękczająco. Za sobą mam już pierwszą próbę mycia i będę stosowała zamiennie z szamponem od Green Pharmacy, bo zauważyłam, że moje włosy lubią różnorodność.

Drugim tajemniczym kosmetykiem włosowym jest dobrze znana wcierka Jantar. Zakup spowodowany jest szukaniem zamiennika dla kozieradki, która miałaby przyjemny zapach, a Jantar pachnie właśnie cudownie. Ciekawi mnie, czy działanie ma podobne co do kozieradki.

Do mojej pielęgnacji włosów dodałam… masaż skóry głowy. Akcja Anwen mówi, aby nie stosować dodatkowych wcierek, jednak nie mogę wytrzymać z niewypróbowaniem Jantaru wraz z masowaniem skalpu by zobaczyć efekty.

Co z moimi włosami działo się jeszcze ostatnio? Zostały pofarbowane Goldwellem Elumen w kolorze GK, bez wcześniejszego rozjaśniania. O efektach napiszę niebawem, ale mogę już zdradzić, że jest super.

Len sposobem na piękne włosy, skórę i paznokcie

Wgłębiając się we włosomaniactwo, często zdarza mi się (po bardzo pozytywne przeprowadzonym teście) stwierdzić: „Szkoda, że nie odkryłam tego wcześniej…”

Dzisiaj mowa o cudownej roślinie – lnie.

Natura coraz częściej mnie zaskakuje, jak nie kozieradka, to teraz ostatnio moim hitem jest len w kilku postaciach: jako jego siemię i olej. Nie wiem jaka postać jest lepsza, bo każda zachwyciła mnie swoim natychmiastowym dobrym działaniem na moich włosach.

Olej lniany

a) przede wszystkim na włosy…

Dlaczego olej lniany sprawdził się lepiej na moich włosach niż kokosowy? Sekret tkwi w składnikach. W tabelce zawartości kwasów olejowych można szybko zauważyć, że ten olej zawiera bardzo mało wielocząsteczkowych kwasów nasyconych, a na dodatek zawiera dużo kwasu omega-3! A olej kokosowy to pod tym względem jest dużo gorszy – składa się głównie z kwasów nasyconych. W olejowaniu len sprawdził się cudownie – nie pamiętam kiedy miałam tak mięciutkie włosy! I dziwi mi, że tak mało dziewczyn go stosuje. Ja używam dokładnie tego samego co na obrazku.

b) … i na twarz

Żaden supernawilżający krem do twarzy nie zadziałał tak, jak ten olej. Jest świetny do OCM, szybko łagodzi podrażnienia, które często mam po kąpieli, a pozostawiony na dłużej dogłębnie nawilża i usuwa drobne zmarszczki na czole. Myślę, że ten olej przyczynił się też do oczyszczenia mojej twarzy z wrednych wyprysków.

Siemię lniane

a) jako supernawilżająca maseczka do włosów

Dużo z was nie ma pojęcia, że ma przesuszone włosy i że potrzebują one przede wszystkim nawilżenia, a następnie odżywienia. Maseczka z siemienia lnianego w moim przypadku rozwiązała problem siana już po pierwszym zastosowaniu. Po spłukaniu i wyschnięciu zobaczyłam piękne, wyglądające na zdrowe, błyszczące włosy! Przepis z wizaż.pl:

  • 2 łyżki siemienia lnianego niemielonego 
  • szklanka wody

Gotować 15 minut na małym, ogniu od czasu do czasu mieszając. Odcedzić, wystudzić. Gotowy do użycia po około 12 godzinach. Trwałość – 2 tyg. (przechowywanie w lodówce)
Gotowy żel można wzbogacić choćby sokiem z aloesu. Trzeba zwrócić uwagę na trwałość mieszanki, która skutkiem dodania jakiegoś składnika może ulec drastycznemu skróceniu.

b) od wewnątrz: szybszy porost włosów

2 łyżki siemienia lnianego rozdrobnionego w młynku należy zalać szklanką ciepłej wody, odstawić na około 15 minut i wypić. Napój z siemieniem lnianym jest dobry nie tylko na porost włosów, ale także pobudza działanie jelit – osoby z nadwagą chudną, a z niedowagą nabiorą na masie. Z powodu zawartych w nasionkach witamin poczujemy się także znacznie lepiej – ja już rzucam kurację drożdżową na rzecz właśnie siemienia lnianego. O efektach na pewno napiszę.

c) żel dla kręconych włosów

Nasionka lnu pod wpływem wody wydzielają charakterystyczną substancję w postaci żelu, którą można stosować jako bezpieczny stylizator do włosów. Przepis na lniany żel jest taki sam jak na maseczkę, z tą różnicą, że stosujemy go jak żel. Ta sama substancja może być zastosowana jako:

d) maseczka na twarz

e) płukanka do włosów – rozcieńczony żel w większej ilości wody

Zastosowań lnu jest ogrom i w każdej roli sprawdza się świetnie. Żaden kosmetyk nie zadziałał na moich włosach i twarzy tak jak on – po prostu go kocham!